Polskie drewno między ekologią a gospodarką
O przyszłości jednego z najważniejszych sektorów polskiej gospodarki debatowali przedstawiciele przemysłu drzewnego podczas konferencji Koalicji na Rzecz Polskiego Drewna. Przedsiębiorcy przekonywali, że spór o politykę leśną nie dotyczy wyłącznie jednej branży, lecz bezpieczeństwa surowcowego państwa, konkurencyjności gospodarki oraz setek tysięcy miejsc pracy.
Dwa obrazy tego samego rynku
Ministerstwo Klimatu i Środowiska w swoich przekazach medialnych podkreśla, że eksport drewna do Chin w 2025 roku spadł o ponad połowę, a większa ilość surowca pozostaje na rynku krajowym. Resort wskazuje również na stabilizację średnich cen drewna sprzedawanego przez Lasy Państwowe, argumentując, że po uwzględnieniu inflacji wróciły one do poziomów sprzed kilku lat.
Przedstawiciele przemysłu oceniają jednak, że taki obraz nie odzwierciedla realiów rynku. Zwracają uwagę, że spadek eksportu do Chin rozpoczął się jeszcze przed wejściem w życie nowych zasad sprzedaży drewna i był przede wszystkim konsekwencją globalnych zmian – osłabienia chińskiego rynku budowlanego, wzrostu własnej produkcji drewna w Chinach oraz zmian regulacyjnych związanych z unijnym rozporządzeniem EUDR.
Ich zdaniem również średnie ceny prezentowane przez resort nie pokazują sytuacji przedsiębiorstw kupujących drewno w aukcjach. Branża wskazuje, że w części nadleśnictw ceny niektórych sortymentów drewna wzrosły w ostatnich miesiącach nawet o kilkadziesiąt procent, co przekłada się na pogarszającą się rentowność produkcji.
To nie jest problem jednej branży
Przedstawiciele Koalicji podkreślali, że drewno jest strategicznym zasobem państwa, a decyzje dotyczące gospodarki leśnej mają wpływ na cały przemysł drzewno-meblarski – jeden z największych eksporterów w polskiej gospodarce.
– Nie spotykamy się po to, aby rozmawiać wyłącznie o jednej branży. Ważą się decyzje dotyczące jednego z najważniejszych strategicznych zasobów Polski. Odpowiedzialne państwo nie może wybierać pomiędzy ochroną przyrody a rozwojem gospodarczym. Powinno prowadzić politykę, która pozwala realizować oba te cele jednocześnie – podkreślał Jędrzej Kasprzak, Prezydent Stowarzyszenia Producentów Płyt Drewnopochodnych w Polsce.
Przedsiębiorcy zaznaczali, że nie kwestionują potrzeby ochrony przyrody, lecz oczekują, aby decyzje dotyczące ograniczania pozyskania drewna były poprzedzone analizą skutków gospodarczych, społecznych i surowcowych oraz rzeczywistym dialogiem z branżą.
Coraz trudniejsza sytuacja przedsiębiorstw
Zdaniem przedstawicieli sektora skutki obecnej polityki są już widoczne. Według ich szacunków w ciągu ostatniego roku działalność zakończyło około 10% firm świadczących usługi leśne i dostarczających surowiec.
Najbardziej odczuwają to niewielkie przedsiębiorstwa działające na terenach o ograniczonych możliwościach rozwoju innych gałęzi gospodarki. Branża zwraca uwagę, że problemy nie omijają także dużych producentów mebli i wyrobów z drewna, którzy ograniczają zatrudnienie oraz inwestycje.
Przedsiębiorcy wskazują również na spadek liczby firm uczestniczących w zakupach drewna organizowanych przez Lasy Państwowe oraz coraz większą ostrożność inwestycyjną całego sektora.
– Branża pogrąża się w zastoju. Nie słyszymy o nowych inwestycjach, ograniczane są nawet inwestycje odtworzeniowe. W efekcie spada konkurencyjność polskich przedsiębiorstw – podsumował Jarosław Michniuk, wiceprezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli.
Przewidywalność ważniejsza niż chwilowe ceny
Jednym z najczęściej powtarzanych postulatów była potrzeba zapewnienia stabilnych warunków funkcjonowania rynku. Według wyliczeń przedstawicieli branży, w ciągu 3 lat sprzedaż sektora leśno-drzewnego spadła o ponad 35 mld złotych, a zatrudnienie w meblarstwie i przemyśle drzewnym o 45 tysięcy etatów.
Przedstawiciele przemysłu podkreślali, że zakłady drzewne realizują inwestycje wymagające wieloletniego okresu zwrotu, dlatego przewidywalność polityki państwa ma dla nich większe znaczenie niż krótkookresowe wahania cen surowca.
- Cały sektor potrzebuje bardzo dużej przewidywalności. To w większości są firmy wysokonakładowe. Są to inwestycje, które wymagają wielu lat zwrotu, a ta przewidywalność jest bardzo kluczowa – podkreślił Tomasz Katewicz, prezes Stowarzyszenia Papierników Polskich.
Jednocześnie zwracano uwagę na rosnące ceny pelletu, które – mimo sezonu letniego – osiągnęły historycznie wysokie poziomy. Zdaniem branży jest to jeden z pierwszych sygnałów ograniczonej dostępności drewna na rynku.
Przed sektorem kolejne wyzwania
Na napiętą sytuację rynkową nakładają się także wyzwania klimatyczne. Polska będzie musiała zwiększyć poziom pochłaniania dwutlenku węgla przez lasy do 2030 roku, co według części analiz może oznaczać dalsze ograniczenie pozyskania drewna.
– Podejmujemy działania polegające na tworzeniu lasów bardziej zróżnicowanych gatunkowo i wiekowo, które są bardziej odporne na ekstremalne zjawiska. To musi przebiegać stopniowo. Drzewa żyją dziesiątki lub setki lat, więc gwałtowna przebudowa lasów byłaby ryzykowna zarówno ekologicznie, jak i gospodarczo – zauważa Jacek Cichocki, przewodniczący Krajowej Sekcji Pracowników Leśnictwa NSZZ Solidarność.
W kolejnych dekadach udział sosny, świerka i modrzewia będzie malał na rzecz gatunków liściastych. Oznacza to konieczność dostosowania technologii i procesów produkcyjnych przez cały sektor drzewny.
- Przewiduje się raczej stopniowy spadek ich udziału w wiele regionach oraz wzrost znaczenia gatunków liściastych, przy czym tempo i skala tych zmian będą zależeć od przebiegu zmian klimatu i sposobu prowadzenia gospodarki leśnej- dodaje Cichocki.
Apel o wspólną strategię
Koalicja na Rzecz Polskiego Drewna podkreśla, że nie sprzeciwia się ochronie przyrody, lecz oczekuje stworzenia długofalowej strategii łączącej cele środowiskowe z rozwojem gospodarczym.
Zdaniem przedstawicieli branży drewno pozostaje jednym z najważniejszych odnawialnych surowców krajowych, a sposób zarządzania jego pozyskaniem będzie miał wpływ nie tylko na przedsiębiorstwa, lecz także na bezpieczeństwo surowcowe, eksport i rozwój wielu regionów Polski.
- Jeśli chodzi o przemysł sklejkowy, to w perspektywie roku być może jeszcze nie, ale w ciągu dwóch–trzech lat uważam, że jedna z polskich fabryk sklejki będzie musiała ogłosić bankructwo – mówił Bartosz Bezupik, Wiceprezydent Stowarzyszenia Producentów Płyt Drewnopochodnych w Polsce. – Na pewno utracimy naszą dominującą pozycję zarówno w Europie, jak i na świecie. Równocześnie będzie postępowała degradacja lokalnych przedsiębiorstw i likwidacja miejsc pracy, szczególnie w mniejszych miastach i na terenach wiejskich. Branża drzewna, która dziś jest jedną z pereł polskiej gospodarki, może stać się sektorem skazanym na bankructwo.
Przedsiębiorcy apelują do rządu o prowadzenie polityki opartej na analizach naukowych, ocenie skutków gospodarczych oraz rzeczywistym dialogu z przedstawicielami przemysłu. Jak podkreślają, od tych decyzji zależy przyszłość jednej z najważniejszych gałęzi polskiej gospodarki.